Cześć! :))
Gdyby ktoś jeszcze z 2 lata temu powiedział mi, że używanie rozświetlacza stanie się dla mnie rutyną, a ten kosmetyk sam w sobie czymś bez czego moja kosmetyczka byłaby niekompletna, to szczerze mówiąc potraktowałabym to jako kiepski żart. Jednak odkąd zaczęłam się trochę bardziej interesować makijażem i kosmetykami mój pogląd na całą sprawę uległ diametralnej zmianie. Miałam okazję spróbować ich całkiem sporo i postanowiłam wyłonić zdecydowanie najlepszą czwórkę, która daje niesamowity efekt na skórze. Jesteście ciekawi? :) Jeśli tak - zapraszam do dalszej części posta! :)
PS Na samym końcu posta znajdziecie niespodziankę, dajcie znać jak Wam się podoba! :)
Jeśli mowa o rozświetlaczach to nie sposób pominąć najbardziej kultowego i rozchwytywanego przez wiele dziewczyn na youtube, a mianowicie Mary-Lou Manizer od theBalm. Piękny, złoty pyłek zamknięty z stylowym pudełeczku z lusterkiem w stylu retro - czy można chcieć czegoś więcej? Pozostawia na skórze delikatne drobinki, nie tworzy efektu mocno brokatowej tafli i świetnie sprawdza się w codziennym makijażu zarówno po nałożeniu go na kości policzkowe jak i na powiekach. Ma jednak dwa małe minusy - przy długotrwałym stosowaniu lubi "zapychać skórę", może miałyście z nim podobny problem? A drugi to rzecz jasna - cena...89,90zł, ale w tym momencie możecie go kupić w mintishop.pl aż 20% taniej. Jeśli chcecie przetestować - jak najbardziej polecam! :)
Rozświetlacz z Makeup Revolution to zdecydowanie tańszy odpowiednik Mary-Lou Manizer a efekt daje prawie identyczny. Ten z kolei już po nałożeniu niewielkiej ilości tworzy efekt tafli mocno odbijającej światło. Pięknie prezentuje się na opalonej skórze latem - nałożony delikatnie na obojczyki pięknie rozświetla skórę i nadaje subtelnego rozświetlenia. Cóż mogę więcej powiedzieć? Jak najbardziej polecam! :) Jego cena to ok 20zł.
Jak już możecie wywnioskować ze zdjęcia - ten rozświetlacz z Wibo był przeze mnie mocno eksploatowany. Jeśli chodzi o jego odcień to w stu procentach przypomina wyżej wspomniany Mary-Lou Manizer i również pięknie prezentuje się na skórze. Jego cena to ok 10zł
Paleta rozświetlaczy z Wibo to zdecydowanie top of the top jeśli chodzi o moje łupy z promocji w Rossmannie. Znajdziecie w niej 4 różne odcienie rozświetlaczy - od tego w odcieniu szampana, przez ciemniejsze złoto aż po ciemny brąz. Świetnie sprawdzi się zarówno do strobingu jak i przy codziennym makijażu. Pssst! Jako cienie do powiek również sprawdzają się całkiem nieźle, zwłaszcza nakładane palcem. :)
Cena ok 30zł
Jeśli mowa o rozświetlaczach warto wspomnieć o tym czym je zazwyczaj nakładam. Ten pędzel to akurat zupełna nowość. Bardzo spodobał mi się jego kształt i przeczytałam wiele dobrych opinii na jego temat, m.in. że jest to pędzel wielofunkcyjny, którego można używać zarówno do usunięcia osypanych cieni spod powieki, usunięcia nadmiaru pudru i wreszcie - do subtelnego nałożenia rozświetlacza. I do tego ostatniego zastosowania przydaje mi się zdecydowanie najczęściej. Jest wykonany ze sztucznego, miękkiego włosia, przez co świetnie rozprowadza rozświetlacz na skórze. Jeśli szukacie pędzli całkiem dobrej jakości a nie chcecie wydać na nie zbyt wiele zajrzyjcie na stronę dresslink.com. Jest ich tam całe mnóstwo sama mam ochotę zamówić kolejny. Tym razem może jakiś komplet, kto wie! :) Jeśli chcecie dokładniej obejrzeć ten, na który ja się skusiłam -> link do pędzla.
Czas na ewidentnego klasyka jeśli chodzi o pędzle a mianowicie pędzel nr 105 Luxe Highlight z Zoevy. Ten z kolei jest wykonany z mieszanki sztucznego i naturalnego włosia. Świetnie sprawdza się przy nakładaniu rozświetlacza zarówno wtedy, kiedy chcemy uzyskać delikatny efekt, jak i efekt tafli. Jest niesamowicie miękki i delikatny i co tu wiele mówić, mogłabym wymieniać jego zalety bez końca. Jedyną jego "wadą" jest niezbyt zachęcająca cena - na mintishop znajdziecie go w cenie 62,90zł.
Czas na "niespodziankę" :) Jeśli nie do końca przekonałam Was, że rozświetlacze można używać nie tylko do rozświetlenia szczytów kości policzkowych a również do makijażu oka spójrzcie na makijaż poniżej. Do jego zrobienia oprócz cieni z palety theBalm The nude dude użyłam paletki rozświetlaczy z Wibo, a w wewnętrznym kąciku oka naniosłam odrobinę Mary-Lou Manizer.
Jak Wam się podoba pierwszy post z serii #BEAUTY? :) A może chcielibyście zobaczyć coś konkretnego w kolejnym poście? Dajcie znać w komentarzach - chętnie poczytam. :)









Świetny post! :)
ReplyDeleteBuziaki,
zapraszam również do siebie!
http://loveshinny.pl
chciałabym zobaczyć post odnośnie ulubionych produktów do brwi ;)
ReplyDeleteDziękuję za pomoc - w takim razie w kolejnym poście pokażę ulubieńców do brwi. :)
DeleteBuziaki, pozdrawiam! ♥
Mam ten z wibo i jestem zadowolona z niego :)
ReplyDeletezapraszam do siebie -> KLIK :)
Kusi mnie bardzo Mary-Lou już od dłuższego czasu :D
ReplyDeletePolecam! :D Gdyby nie to, że akurat mi lekko "zapycha" skórę przy dłuższych użytkowaniu - efekt wart każdej złotówki. :D ♥
Delete