Cześć :)
Myślę, że każda z nas ma w głowie jakiś zarys dotyczący tego, jak będzie wyglądała lub jak chciałaby wyglądać w tym sezonie. U mnie zwykle wygląda to tak, że nie staram dostosowywać się do wszechobecnych trendów, staram się je oswajać, rzecz jasna nie wszystkie, tylko te wybrane. Jeśli oswajam i przystosowuję to tylko i wyłącznie w stu procentach, to znaczy, że nie potrafiłabym zmusić się do założenia czegokolwiek tylko dlatego, że jest modne i nosi to połowa moich koleżanek posiadających blogi. Noszę to, co jest w moim stylu, zgodne z moim charakterem i temperamentem, a ślepe podążanie za modą uważam za niedorzeczność. Każdy nowy element, który dołącza do wielkiej, osobistej mieszanki czyt. mojego stylu zwykle analizuję zanim się na niego pokuszę. Czemu tak robię? To proste. Nie znoszę kupować rzeczy "na jeden sezon". Staram się, by moje ubrania były ponadczasowe i uniwersalne. Za to z dodatkami uwielbiam poszaleć. Przy odpowiednim doborze biżuterii zestaw nabiera swoistego charakteru i smaku, co nie oznacza, że zestawy minimalistyczne są nie przyjemne dla oka, bo to bzdura. Wracając do meritum dzisiejszego posta, czyli do zestawu; muszę się pochwalić, że militaria całkowicie mną zawładnęły. Sprawiłam sobie militarną, niesamowicie uniwersalną i oryginalną sukienkę, w której najchętniej ciągle bym chodziła. Od dłuższego czasu "wzdychałam" również patrząc na czapki z kaszkietami i voila! Dzięki drobnym przeróbkom stałam się posiadaczką tej "idealnej". Cóż więcej mogłabym powiedzieć, zobaczcie sami!:)


